Cotton balls - kto o nich nie słyszał? Prześliczne kulki, które są świetną ozdobą dla każdego wnętrza. Wyglądają świetnie nie tylko w połączeniu z lampkami ale też bez nich. Największy problem to jednak to, że oryginalne są drogie. Ceny wahają się między 50 zł a nawet 200, wszystko w zależności od ilości kulek. W sklepach można było też spotkać wiele podróbek cotton balls. Podobno były kiedyś w Pepco za 10 zł, więc cena na prawdę super. A tak na prawdę czy oryginalne czy nie i tak wyglądają świetnie i jakoś dużej różnicy według mnie między nimi nie ma. Ale jak wiadomo nic nie daje większej satysfakcji niż wykonanie czegoś samodzielnie, więc tak też postanowiłam zrobić.
Czego będziecie potrzebować do przygotowania cotton balls?

Generalnie sprawa jest banalna: do miseczki wlewamy wodę i klej w proporcjach 2:1. (2 miarki wody na jedną miarkę kleju). Trzeba pamiętać żeby kleju nie było za dużo, bo potem efekt jest marny i na kordonkach zostają poprzyklejane resztki kleju. Wszystko mieszamy najlepiej wykałaczką:)
Jak zrobić cotton balls?
Pompujemy balony (muszą to być balony na wodę, gdyż są małe, najlepsza średnica to ok. 13 cm, pamiętajcie żeby nie pompować ich do końca tylko tak żeby miały kształt kuli!!).
Następnie do zrobionej "papki" z wody i kleju wpuszczamy po trochę kordonka. Nie wkładajcie balona do tej mieszanki tylko moczcie w niej kordonek, bo tak to wszystko będzie się wam ślizgać i ogólnie efekt będzie lepszy. Owijamy kordonkiem do momentu w którym według was kulka będzie wyglądać wystarczająco dobrze. Zostawiamy do wyschnięcia na jakieś 24h lub więcej. Po tym czasie przebijamy balon szpilką i wyjmujemy delikatnie ze środka i... GOTOWE!:)
Tak wyglądają moje cotton balls :) Nie mają tak gęsto położonej nitki jak oryginalne, ale takie nawet bardziej mi przypadły do gustu:) Powiesiłam je na łóżku na żyłce i według mnie wyszły świetnie! Piszcie co o nich sądzicie i czy podoba wam się ten pomysł:)
Jeszcze nie było tutaj żadnego typowo świątecznego posta, a że do świąt został już niecały tydzień to czegoś o tej tematyce nie mogłoby tutaj zabraknąć! Na pierwszy ogień idą oczywiście paznokcie, bo jak wiadomo nawet wtedy muszą wyglądać dobrze, a jest to super czas żeby pobawić się w zdobienia, czyli największy pochłaniacz czasu - przynajmniej jak dla mnie!
W sumie od niedawna zaczęłam bawić się w malowanie paznokci. Kupiłam lampę, parę lakierów i do dzieła. Tak - chodzi o lakiery hybrydowe, które w ostatnim czasie stały się mega modne, ale pomijając fakt, że niszczą paznokcie, są dużo lepsze niż zwykłe lakiery. Efekt utrzymuje się na dużo dłużej, przez co nie musimy co kilka dni malować paznokci od nowa i podczas kąpieli te paznokcie nam nie odchodzą - a najgorzej chyba po basenie.
Fakt, że paznokcie hybrydowe pochłaniają więcej pracy i więcej warstw lakieru schodzi na jednego paznokcia, ale efekt potrafi być oszałamiający i paznokcie zasychają duużo szybciej niż normalny lakier (nawet do 30 sekund!). W najbliższym poście pokaże Wam moje świąteczne paznokcie i jak je zrobiłam, więc mam nadzieję, że Wam się spodoba. Planuję też, do czasu świąt wstawiać tutaj więcej inspirujących (i nie tylko) postów. Czekam również na paczkę z Zaful, która lada dzień powinna do mnie dotrzeć, także szykuje się również mała stylizacja :)
A jak u Was idą przygotowania do świąt? Dbacie o takie drobiazgi, jak świąteczne paznokcie, czy te czas poświęcacie na coś innego? :)
Dawno nie było tutaj żadnego posta ze stylizacją, więc w końcu wypadałoby nadrobić :) Jeansy - zawsze kultowe spodnie. W ostatnim czasie bardzo modne z dziurami, powiedzmy sobie szczerze: która z nas nie ma takich?! Chyba w każdej szafie chociaż jedna para jeansów z dziurami się znajdzie. Fakt - na duże mrozy nie są dobre, ale przy ciepłym sweterku, albo przy lepszej pogodzie jak najbardziej na TAK.
szal - six/ płaszcz - no name/ bluzka - bershka/ spodnie - zara/ buty - h&m
+ w najbliższym czasie możecie się spodziewać haul'u ze strony zaful, czekam obecnie na ich paczkę, więc mam nadzieję, że wkrótce będę mogła wam pokazać co od nich dostałam:)
Pierwsze dni grudnia za nami, a więc nadszedł czas na przyjście świętego Mikołaja/Gwiazdki (zależy jak kto obchodzi). U mnie 6 grudnia "pan w czerwonym ubranku, z białą brodą i reniferami" (czyli rodzice) co roku przynosi prezenty. Wiadomo jak byłam młodsza było to bardziej obchodzone, ale z czasem prezentów jest coraz mniej, ale wiadomo - jest to tylko symboliczne. W tym roku dostałam w sumie same słodycze i pieniądze, czyli 2 rzeczy które zawsze się przydadzą:D
Jak widzicie słodyczy dostałam na prawdę masę, więc nie wiem czy zjem je do końca przyszłego roku!:)
+ ostatnio dostałam też 2 produkty do twarzy : puder Catrice i pędzel Hakuro do pudru
Produkty są genialne! Pędzel świetnie rozprowadza puder i jest milutki w dotyku. Co do pudru - jest niby wodoodporny, ale tego nie testowałam. Woda podobno ma spływać po nim, a nie razem z nim. Oprócz tego super matuje twarz. Jest też transparentny, przez co dopasowuje się do naszego koloru skóry. Nie bieli też podkładu i ma świetne duże lusterko. Oba produkty - 10/10
A Wy, co dostaliście na Mikołajki? Obchodzicie je, czy może czekacie z prezentami na gwiazdkę?:)
Hej! Jak wiadomo, w okresie jesienno-zimowym nasze włosy są dużo bardziej osłabione i potrzebują większej pielęgnacji, jeśli chcemy żeby były zdrowe. Ja od zawsze miałam problem z porostem włosów - rosły swoim baardzo wolnym tempem. Uwierzcie, zawsze chciałam mieć długie włosy, ale nigdy się tego nie doczekałam. Maksymalnie zawsze rosły tak do piersi, a że końcówki szybko mi się niszczą i rozdwajają ( ze względu na to, że mam jasne włosy i na dodatek lekko kręcone ) włosy musiałam podcinać i całe starania na nic. Ostatnio będąc u fryzjera, zapytałam pani co by poleciła na szybszy porost włosów i odpowiedź brzmiała : Placenta Placo w ampułkach. Sama mówiła, że nie stosowała, ale opinie słyszała świetne, dlatego też jest w stanie mi to polecić. Jak wiadomo spróbować warto więc szybko udałam się do sklepu zakupić ten produkt.
CO TO JEST PLACENTA PLACO?
Jest to kuracja, która ma pobudzić nasze włosy do szybszego wzrostu. Dostarcza im też niezbędnych składników, dlatego też, jeśli borykasz się z wypadaniem włosów, są one kruche i łamliwe ten produkt jest dla Ciebie idealny! Ten który ja zakupiłam, kosztował 18 zł i zawiera 12 ampułek po 10 ml każda.
SPOSÓB UŻYCIA:
Zawartość ampułki nanosimy na osuszone, umyte włosy i energicznie wmasowujemy produkt w skórę głowy. Czekamy aż całość się wchłonie. Kurację stosujemy co 3 dni.
REZULTAT:
Włosy są zregenerowane od nasady. Widoczna jest ich większa objętość, są bardziej lśniące i naturalnie miękkie i elastyczne. Ich rozczesywanie jest dużo łatwiejsze, co jest widoczne już po pierwszym zastosowaniu.
Oczywiście po skończeniu całego opakowania, napiszę o efektach. Miejmy nadzieję, że będę zaskoczona pozytywnie!
A Wy piszcie w komentarzach czy spotkaliście wcześniej z tym produktem i jak wyglądają wasze włosy po jego stosowaniu:)
Pogoda za oknem deszczowa i co jakiś czas - przynajmniej u mnie - pada śnieg. Większość z nas tęskni za piękną wiosną czy nawet latem, kiedy życie wręcz 'kwitło'. Nie tylko nasze życie, ale cały ekosystem wokół nas - trawa była zielona, na łąkach rosły piękne kwiatki, które można było podziwiać, ale też zwierzęta cieszyły się otoczeniem. Jeśli też za tym tęsknicie, mam dla Was świetną propozycję! Możecie zrobić własny 'LAS W SŁOIKU' i właśnie z tą propozycją dzisiaj do was przychodzę.
Może się wydawać, że wykonanie własnego ekosystemu jest bardzo czasochłonne i trudne. Wbrew pozorom, jeśli mamy na to pomysł wcale nie jest to takie złe jak nam się wydaje. Trzeba jednak pamiętać o tym, jak satysfakcjonujące będzie wykonanie!
Do wykonania lasu w słoiku będziemy potrzebować następujących rzeczy :
Następnie do naszego słoika bądź też innego szkła wsypujemy warstwę żwirku, potem węgiel aktywny (ok. 1 cm), ziemię ( ok. 4-5 cm) i na samej górze również żwirek.
W ziemię wsadzamy roślinki i gotowe!:)
Jeszcze żeby dobrze zadbać o nasze kaktusy i sukulenty warto zakupić taki nawóz, a roślinki będą bardziej odżywione i na pewno będą lepiej rosły:)
I na koniec mam dla Was kilka zdjęć, które mogą zainspirować Was do zrobienia własnego lasu w słoiku.
+ jak widzicie nie tylko w lecie można zrobić swój własny las - chociaż jak wiadomo można wtedy wybrać się do lasu i zabrać stamtąd jakieś roślinki
+ nie każda roślinka może być wsadzona w otwarte szkło, poczytajcie o tym w internecie jeśli chcecie zrobić coś podobnego ale z innymi roślinami, również zamiast kamieni stosujemy wówczas piasek
Piszcie w komentarzach co sądzicie o tym pomyśle i czy się Wam podoba:)