#62 second hands - shame or fame?

18:05 chillout 17 Comments


Z pewnością każdy z nas słyszał o second handach, czyli tak zwanych lumpeksach. Są one spotykane w każdym mieście jednak wiele osób wstydzi się w nich kupować. Czy warto? Lumpeksy to świetna alternatywa jeśli chcemy znaleźć jakieś ubranie w niskiej cenie. Można tam znaleźć ubrania z każdej epoki i w bardzo różnym stanie. Ceny również wahają od kilku do kilkuset złotych, zależy na jaki lumpeks trafimy. Co więcej lumpeksy są głównie dla osób, które mają na to sporo czasu. Nie ma sensu wchodzić tam na 5 minut, jednak taką wyprawę lepiej zorganizować na dłuższy czas, żeby można było pobuszować między wieszakami i wyszukać tzw. 'perełki'. Ja niestety z powodu braku czasu bywam tam bardzo rzadko. Dzisiaj chciałam Wam pokazać 3 najlepsze i zarazem moje ulubione rzeczy, które udało mi się upolować w lumpeksach i przedstawić kilka trików, które ułatwią Wam szukanie.



Pierwszą rzeczą jest czarna kurtka jeansowa, której szukałam bardzo bardzo długo. Zapłaciłam za nią coś około 15 zł, kiedy w normalnym sklepie kosztowała by pewnie 10x więcej. Mimo, że nie znalazłam jej w pierwszym lepszym second handzie, nie poddawałam się i szukałam dalej. Jest to też pierwsza wskazówka na szukanie w second handach. Jeśli w jednym czegoś nie znajdziesz, nie rezygnuj - może być to w innym. Często z jednego lumpeksu rzeczy które się nie sprzedały wędrują do drugiego, więc można spotkać tam na prawdę przeróżny asortyment.



Drugą rzeczą jest bluza znanej amerykańskiej firmy American Eagle. Jej koszt był na pewno niższy niż 10 zł, a jej wygoda i jakość jest na prawdę świetna. Gdybym nie przekopała całego lumpeksu, wieszaka po wieszaku na pewno bym jej nie znalazła. Jest to kolejna przydatna wskazówka. Często wchodzimy do second handu i przeglądając dany wieszak patrzymy np. tylko na kolory które nam odpowiadają, a przez to mogą nas ominąć na prawdę świetne okazje! Często coś przypadkiem zawieruszy się między innymi ubraniami, będzie schowane gdzieś głębiej i tą rzecz przegapimy.



Ostatnią a zarazem moją ulubioną bluzą jest ta z Hollistera. Jak widać, w lumpeksie można znaleźć sporo markowych rzeczy i to w na prawdę dobrym stanie! Najlepszym sposobem jest przychodzenie w dniu dostawy - wystarczy wcześniej poszperać w internecie kiedy w danym lumpeksie jest wcześniej wspomniany przeze mnie dzień dostawy. Trzeba liczyć się jednak z tym, że wieczorem może już być o połowę mniej rzeczy, gdyż najlepsze znikają najszybciej. Co więcej, ceny w takie dni są wyższe niż normalnie, jednak w lumpeksach, w których cena jest za kilogram opłaca się kupować najbardziej!

A Wy? Kupujecie w lumpeksach? Piszcie w komentarzach co o tym sądzicie i czy chcielibyście więcej takich postów!


17 komentarze:

#61 makeup routine | valentines day

11:05 chillout 2 Comments


Nowy rok zastał a ja dopiero teraz piszę tutaj posta.. A minęło chyba z 2 miesiące od ostatniego? A może i miesiąc? Szczerze mówiąc teraz jest najgorszy czas na pisanie tutaj czegokolwiek. Kompletnie nie mam na nic czasu przez naukę - w końcu zaraz zaczyna się sesja. W sumie,na studiach podoba mi się to. Przez cały rok mało się robi tylko 2x w roku na sesji ma się egzaminy. A raczej masę egzaminów. Fakt, trochę trzeba się do tego przyłożyć, ale jak już się chciało iść na te studia to teraz nie wypada ich zawalić. Dzisiaj przychodzę do Was z dwiema rzeczami. Pierwszą z nich jest moja codzienność, czyli makijażowa rutyna. Mi makijaż towarzyszy praktycznie codziennie, bez niego nie wyjdę nawet do sklepu. Malować zaczęłam się dopiero w liceum i szczerze mówiąc jest to stosunkowo dosyć późno patrząc na to, że teraz większość 10-12 latek to robi. Nie żałuję tego, ponieważ makijaż chcąc nie chcąc trochę niszczy naszą cerę, czasem zapycha ją i nie daje jej swobodnie oddychać. Na początku malowałam tylko rzęsy, potem doszły do tego brwi, następnie podkład i tak co jakiś czas dodawałam po kolei nowy kosmetyk. Zobaczcie jakich teraz kosmetyków używam do makijażu twarzy!





Pierwszym produktem, którego używam jest pomada do brwi z wibo. Ja używam dark brown, chociaż jest ona za ciemna jak nałoży się jej za dużo, ale w umiarkowanej ilości wygląda u mnie w porządku. Na początku pomada była cudowna, rozprowadzała się jak masełko i taką też miała konsystencje. Faktem jest to, że wystarcza ona na bardzo długo, co jest duużym plusem. Jest też ona dosyć tania, i w porównaniu do pomady z inglota jest jej dużo więcej. To, co mi się nie podoba to to, że po jakimś czasie używania pomada po prostu zasycha. Robi się prawie jak kamień, przez co jej nakładanie jest bardzo uciążliwe. Do pomady w zestawie jest też mały pędzelek, który możecie zobaczyć na ostatnim zdjęciu. Ja używam tylko tej końcówki do rozczesywania, lecz do nakładania pomady i jej rozprowadzania używam czarnego pędzelka zamówionego na aliexpress. 



Następnie oczyszczam brew korektorem z catrice. Jest on cudowny i jeszcze mnie nigdy nie zawiódł. Do rozprowadzenia korektora wokół brwi używam pędzelka który widzicie na pierwszym zdjęciu. Korektor rozprowadza się nim bardzo wygodnie, a wklepuję go pędzelkiem z drugiego zdjęcia. Oczyszczanie brwi korektorem jest na tyle dobrą opcją, że gdy czasem wyjedziemy za bardzo pomadą możemy to łatwo zamaskować i brew jest jednak bardziej precyzyjnie zrobiona. Nie można też przesadzić z korektorem żeby brew nie była całkiem odcięta i nie wyglądała jak wklejona.


Na zakończenie malowania brwi używam żelu modelującego z ingrid. Jest on na prawdę świetny i brwi łatwo się układa. Dzięki tym kilku krokom brwi wyglądają na prawdę świetnie i trzymają się cały dzień w dobrym stanie.


Aby rozpocząć makijaż twarzy używam bazy również z ingrid. Jest ona matująca, i faktycznie makijaż dłużej się dzięki niej trzyma. Nie zauważyłam żeby jakoś super matowiła twarz, więc zawsze używam na koniec pudru.




Kolejnym krokiem jest nałożenie korektora i podkładu a następnie wklepania ich. Ja używam do tego beauty blendera i najlepiej mi się sprawdza. Próbowałam używać do tego silikonowej 'gąbeczki' jednak w ogóle mi się nie sprawdziła. Pamiętajcie żeby zawsze namaczać beauty blendera przed użyciem - wchłania od wtedy mniej podkładu! 



Przedostatnim już krokiem jest nałożenie pudru. Ja używam tego z catrice i jest to najlepszy puder jaki miałam. Świetnie matuje twarz i mimo że nie jest wodoodporny jak zapewnia producent to sprawdza mi się świetnie.


Na samym końcu tuszuję rzęsy. Co do tuszu którego używam również najbardziej przypadł mi on do gustu. Mega wydłuża rzęsy chociaż jego cena wcale nie jest najniższa - w rossmannie dostaniecie go za 60 zł, jednak na stornach internetowych jest o połowę tańszy! 

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Drugą rzeczą z którą do was przychodzę jest wishlista walentynkowa z Zaful! Jak wiecie do walentynek został już niecały miesiąc, więc jest to super opcja żeby pomyśleć jak je spędzić i w co się ubrać! Jak zawszę proszę o klikanie w linki!


2 komentarze: