Aliexpress to strona, która w ostatnich latach stała się bardzo popularna. Co ją wyróżnia? Oczywiście ceny! Nie tylko ubrania są tam w niskich cenach, ale też inne rzeczy między innymi kosmetyki. Jako że lubię testować różne rzeczy, tak i kosmetyki z Aliexpress poddałam moim testom. Dzisiaj chciałam Wam napisać opinie o tych kosmetykach które ja zamówiłam i jak one sprawdziły się u mnie. Oczywiście uprzedzając, to że jedną osobę chińskie kosmetyki nie uczuliły nie znaczy że skóra drugiej osoby zareaguje identycznie!


Pierwszą rzeczą jak widzicie są pędzle. Na zdjęciu niestety już brudne gdyż używam ich od dłuższego czasu i sprawują mi się na prawdę super. Miałam jedynie problem z jednym pędzlem gdyż wypadały z niego pojedyncze włoski. W zestawie pędzli było 12. Służą one makijażowi oczu i szczerze mówiąc zadanie spełniają bardzo dobrze. Są miękkie i jak dla osoby początkującej są świetne! Z tego co pamiętam kosztowały 12 zł więc jak za tyle pędzli jest to na prawdę niewielka kwota w porównaniu do jakości.



Kolejną rzeczą są rzęsy. Czytając różne opinie w internecie na temat kosmetyków z Aliexpress, co jest polecane a co nie rzęsy wypadają na prawdę super. Fakt, że są na prawdę długie, ale przecież można je przyciąć. Nie kupowałam nigdy zestawu z klejem do rzęs, ale same rzęsy również są strzałem w dziesiątkę. W swojej kolekcji rzęs z Aliexpress posiadam jedynie te 3 pary, z czego tych w biało-czarnym opakowaniu jeszcze nie używałam. Drugie natomiast są na prawdę cudowne i świetnie prezentują się na oczach.



Kosmetyk który widzicie wyżej to rozświetlacz. Szczerze mówiąc nie sprawdził mi się. Po pierwsze, lusterko przyszło już rozbite. Niby nigdy nie używam lusterek dołączonych do produktu, nie zadowalają mnie w tej małej wersji, ale jednak takie coś nie powinno się zdarzyć. Po drugie, rozświetlacz jest bardzo słaby. Na palcach wygląda jeszcze jako tako, ale w rzeczywistości prawie go nie widać i nic mi nie rozjaśnił jak nałożyłam go chociażby do makijażu oka. Jedyne co mi się podoba to opakowanie. Przyciąga wzrok tymi pięknymi holograficznymi literkami, ale nic poza tym.
Następnym produktem z Aliexpress są prasowane brokaty. Czyż nie są one cudowne?! Jak je zobaczyłam to oszalałam. Nie dość że opakowanie cudownie się mieni to jeszcze w środku produkt jest powalający. Sprawdza mi się on super, nie uczula, nie drażni. Ważne jest też to, że nie rozsypuje się wszędzie, jest dość zbity. Jeśli szukacie czegoś podobnego to możecie śmiało kupować!
Pomadki do ust. Kilka ich się już uzbierało - 3 z nich to odpowiedniki Kylie Jenner, a jedna popularnej chińskiej marki Focallure. Ich kolorki możecie zobaczyć na ostatnim zdjęciu, gdzie zrobiłam swatche. Mega mi się podobają, ale niestety strasznie ciężko się je zmywa. Co więcej, jedna z pomadek Kylie powoli już mi zasycha (drugi kolor od góry), chociaż nie mam jej od tak bardzo dawna. Czy mogłabym polecić te pomadki? Myślę, że mimo wszystko tak, jednak najlepiej sprawdza mi się Focallure.
Ostatnią już rzeczą, którą mam w mojej kolekcji aliexpressowych kosmetyków są dwa przepiękne eyelinery brokatowe - złoty i srebrny. Nie mam tutaj żadnych zarzutów poza tym że opakowanie jest malutkie. Tak czy tak, polecam je. Dosyć szybko zasychają i nie odbijają się, nic się nie osypuje, nie spływa i nie rozmazuje. Jak za tak niską cenę tutaj również jakość powala.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------
To już cała moja kolekcja kosmetyków z Aliexpress. Na pewno nie są to moje ostatnie zamówione z tej strony kosmetyki. Oczywiście przed zakupem polecam sprawdzać opinie ludzi, którzy już ten produkt nabyli. Można wtedy zobaczyć czy warto czy nie, czy otrzymujemy produkt taki jak 'z obrazka' czy jednak coś co od razu wyląduje w koszu.
A Wy? Macie jakieś produkty z Aliexpress?